Archiwum | Sierpień, 2013

Studia Podyplomowe Metodyka nauczania języka angielskiego i niemieckiego Uniwersytet Gdański

28 Sier

Spiesz się kto może, bo takiej szansy na Pomorzu zapewne szybko nie oświadczysz. Tym bardziej, ze  o utworzenie tego kierunku też ostro toczyła się walka, zważywszy, ze pierwsza informacja o tym pojawiała się w połowie lipca.

Kierunek ten to alternatywa dla wszystkich, którzy nie chce siedzieć z założonymi rękami i czekać, ale biorą sprawy w swoje ręce. To doskonała szansa, dla tych wszystkich którym nie po drodze do Warszawy i Poznania. A zatem Malbork, Słupsk, Elbląg, Koszalin, Kołobrzeg, Olsztyn, a ponadto cała mnogość innych miasteczek i wsi, w których drzemie ogromny potencjał. Zwykle, żeby kierunek ruszył potrzeba na nim gromadzić ok. 20 osób. A jak będzie więcej to i jeszcze lepiej.

Ten wpis to informacja też dla wszystkich tych, którzy z utęsknieniem wyczekiwali tego kierunku na Pomorzu, by oszczędzić sobie czas i pieniądze będąc zmuszonymi dojazdami np. do Warszawy.. :)

Dlaczego studiować w Gdańsku?

Uniwersytet Gdański to uczelnia z potencjałem. Tu możesz rozwinąć się, zebrać doskonały warsztat pracy i zacząć MYŚLEĆ. To tu rozwijasz SKRZYDŁA i LECISZ!

Gdańsk, to nie tylko Gdańsk, to też Gdynia i Sopot. Razem te miasta mają naprawdę olbrzymi potencjał. Gdy jeszcze dziesięć lat temu pomyślałeś… ojej, ale trzy miasta, dużo pewnie trzeba się najeździć… to teraz wysiadasz na dworcu kolejowym i myślisz: jestem tu, a zaraz będę tam Chwila moment, kolejka i jesteś gdzie trzeba. Trójmiasto niesamowicie rozbudowuje się, usprawnia transport miejski… a to ważne : ) Dużo jeszcze trzeba będzie zrobić, ale różnica jest : )

Bo nie taki diabeł straszny jak go malują. Jeśli wybierzesz Metodykę nauczania…. w Gdańsku, to trafiasz, do przyjemnego, zacisznego miejsca. Katedra Lingwistyki Stosowanej i Translatoryki to nieduży stosunkowo budynek. Ludzie fajni i pomocni!

Zadbaj o prestiż. Kończąc te studia otrzymujesz solidne umiejętności i wiedzę oraz dyplom renomowanej uczelni.

Jaki jest Uniwersytet Gdański obecnie? Uniwersytet Gdański to obecnie niemalże uczelnia jak ze snu. To wspaniały i nowoczesny kampus.

http://www.ug.edu.pl/pl/o_ug/o_nas/?tpl=kampus

http://www.ug.edu.pl/pl/o_ug/o_nas/

Trochę żałuję, że UG jeszcze nie potrafi do tego wszystkiego dorobić super marketingu. Zdjęcia na stronie nie oddają bowiem tego co zastajesz w rzeczywistości. Ale dobra strona tego, że jak przyjeżdżasz, to się zachwycasz, a nie rozczarowujesz.

Hmm.. Dlaczego studiować w Gdańsku..? Gdańsk zdecydowanie atmosferą przebija Warszawę ; ) To tu jest morze, to tu jest Mociak, to tu jest Sopot, to tu jest piękny bursztynowy stadion. To tu w weekendy powstaje super między narodowy tygiel. Wpadasz do centrum handlowego i swobodnie obok polskiego miesza się szwedzki, rosyjski, czy niemiecki… Tu po prostu oddychasz innym powietrzem :)

Jak i gdzie złożyć dokumenty?

Katedra Lingwistyki Stosowanej i Translatoryki, Wydział Filologiczny

ul. Grunwaldzka 238a, 80-266 Gdańsk

e-mail: zlsit@ug.edu.pl

tel. 58 523-40-69

fax: 58 523-40-30

więcej informacji pod:

http://www.ug.edu.pl/pl/studia_podyplomowe/?id_cat=1&id_art=28&lang=pl

Powodzenia!!!

Metodyka nauczanie języka angielskiego i niemieckiego Uniwersytet Gdański

Reklamy

Placek jabłkowy z kruszonką

18 Sier

Placek Mamisi!. Łatwiej i prościej już chyba się nie da!

Teraz, gdy sierpniowe wieczory zachęcają jeszcze do podwieczorku na werandzie aż kusi, by przy filiżance ciepłej herbaty porozkoszować się jeszcze czymś słodkim. Idealny będzie nasz tytułowy placek. Pyszny i niezwykle prosty w wykonaniu.

Przepis:

Skłądniki

2,5 szkl. mąki

1,5 kg jabłek (obranych, bez pestek)

1 szkl. cukru

1 kostka twardego masła – 250 g (lub margaryna)

1 cukier waniliowy

proszek do pieczenia – 1 łyżeczka

cynamon do posypania

Przygotowanie:

Mąkę należy wymieszać z cukrem i masłem. Ucieramy i rozcieramy rękoma tak, by uzyskać masę przypominającą grubszą kaszę (naszą kruszonkę). Dobrze to zrobić szybko, by masło nie zaczęło topić się w rękach. Następnie 2/3 powstałej kruszonki wysypujemy równo na blaszkę, potem układamy na tym jabłka (jedno przy drugim, gęsto), na koniec posypujemy pozostałą kruszonką. Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy 50 min, w temp. 200 st. z termoobiegiem (kuchenka elektryczna).

Smacznego!

IMAG0670

IMAG0663

IMAG0665

Matrioszka Rosja i Jastrząb

14 Sier

Gdyby technologia poszła naprzód tak bardzo, że papierowe wersje książek były w stanie przekazać dźwięk, to Matrioszka Rosja i Jastrząb Macieja Jastrzębskiego na pewno by zaśpiewała. Ba! i to jeszcze jak! Na trzy albo i więcej głosów, w różnych tonacjach, z przyśpiewem, czy delikatnie nucąc. Trzeba bowiem przyznać, że autorowi oprócz plastycznie przedstawionych obrazów przeogromnej Rosiji-matuszki, udało się  uchwycić jej rozśpiewaną duszę. I to nie tylko za sprawą prezentowanych bohaterów, przyśpiewujących w moskiewskim metrze, ale również dzięki przytaczanym tekstom pieśni i piosenek. I choć sam autor za Tiutczewem powtarza,  że rozumem Rosji nie ogarniesz… to oddziaływając, poprzez umiejętnie utkany tekst, na naszą wrażliwość i zmysły, przybliża nas do Rosji i pozwala być bliżej niej niż kiedykolwiek.

Matrioszka Rosja i Jastrząb to książka, którą czyta się lekko i z zapałem. Czyta się ją wszędzie i z ogromną chęcią przekłada się następna stronę, bo każdy rozdział odsłoni tytułową matrioszkę. Maciej Jastrzębski właśnie do matrioszki porównuje Rosję: najpierw widzi się pierwszą, dużą piękną lalę, potem odsłania kolejną i tak do ostatniej…. na początku nie zawsze dostrzegamy tę najmniejszą, a ona uważana jest za duszę matrioszki…

Jak kolorowa i przebogata w opowieści, ludzi, fakty i tajemnice jest ta Matrioszka Rosja dowie się bez wątpienia ten, kto sięgnął lub sięgnie po tę pozycję. O Rosji można znaleźć sporo książek. Od tych traktujących ją poważnie i naukowo, po te „lżejsze”. Dawno już jednak nie czytałam o Rosji z tak lekkim i zrelaksowanym umysłem. Chyba od lektury Ryszarda Kapuścińskiego „Imperium”, jakieś pięć lat temu…

Już niemalże zapomniałam, że Rosja może być tak wielobarwna. A żyć tam miałam okazję i przyjemność. Ale „Matrioszka…” szybko poustawiała i przypomniała to co ważne, piękne i niezapomniane w Rosji.

Co jednak z tymi, którzy o Rosji słyszą tylko zdawkowe informacje, często podżegane politycznymi gierkami? Jaki obraz tego kraju mają w swoich głowach..? Najczęściej, niestety, pełen nienawiści do sąsiada… dodatkowo prześmiewczy… No i oczywiście, że sam rosyjski wszyscy  Polacy znają, że to śmieszny i chyba głupi język… Dlatego z olbrzymią ochotą polecałbym tę książkę tym wszystkim, którzy są rusofobami, nienawidzą i Rosji i wszystkiego co rosyjskie. Czytając o krętych kremlowskich korytarzach, tajemnicach krateru Popigaj, przemierzając Arbat, wsłuchując się w historie Kaukazu i dalekiej Syberii na pewno odnajdą tę matrioszkę, która ich zaskoczy i zacznie pociągać. Bo nie od dziś wiadomo, że z nienawiścią i miłością to jest tak, że wystarczy jeden krok. Myślę, że wszystkim tym, którym Rosja z jakichś względów się nie podoba, bądź jej nie lubią, książka Matrioszka Rosja i Jastrząb pozwoli złapać przysłowiowy dystans, pozwoli zastanowić się na chwilę i skłoni do refleksji nad sobą, historią, inna kulturą…

Matrioszkę Rosję i Jastrzębia określiłabym więc jako tę, którą pomimo trudu i bólu (ludzi, wydarzeń, historii, czy subiektywnych doświadczeń) potrafi rozbudzić pozytywne emocje, piękne obrazy i dobre wspomnienia po lekturze. To dobra książka z dobrą energią!