Matrioszka Rosja i Jastrząb

14 Sier

Gdyby technologia poszła naprzód tak bardzo, że papierowe wersje książek były w stanie przekazać dźwięk, to Matrioszka Rosja i Jastrząb Macieja Jastrzębskiego na pewno by zaśpiewała. Ba! i to jeszcze jak! Na trzy albo i więcej głosów, w różnych tonacjach, z przyśpiewem, czy delikatnie nucąc. Trzeba bowiem przyznać, że autorowi oprócz plastycznie przedstawionych obrazów przeogromnej Rosiji-matuszki, udało się  uchwycić jej rozśpiewaną duszę. I to nie tylko za sprawą prezentowanych bohaterów, przyśpiewujących w moskiewskim metrze, ale również dzięki przytaczanym tekstom pieśni i piosenek. I choć sam autor za Tiutczewem powtarza,  że rozumem Rosji nie ogarniesz… to oddziaływając, poprzez umiejętnie utkany tekst, na naszą wrażliwość i zmysły, przybliża nas do Rosji i pozwala być bliżej niej niż kiedykolwiek.

Matrioszka Rosja i Jastrząb to książka, którą czyta się lekko i z zapałem. Czyta się ją wszędzie i z ogromną chęcią przekłada się następna stronę, bo każdy rozdział odsłoni tytułową matrioszkę. Maciej Jastrzębski właśnie do matrioszki porównuje Rosję: najpierw widzi się pierwszą, dużą piękną lalę, potem odsłania kolejną i tak do ostatniej…. na początku nie zawsze dostrzegamy tę najmniejszą, a ona uważana jest za duszę matrioszki…

Jak kolorowa i przebogata w opowieści, ludzi, fakty i tajemnice jest ta Matrioszka Rosja dowie się bez wątpienia ten, kto sięgnął lub sięgnie po tę pozycję. O Rosji można znaleźć sporo książek. Od tych traktujących ją poważnie i naukowo, po te „lżejsze”. Dawno już jednak nie czytałam o Rosji z tak lekkim i zrelaksowanym umysłem. Chyba od lektury Ryszarda Kapuścińskiego „Imperium”, jakieś pięć lat temu…

Już niemalże zapomniałam, że Rosja może być tak wielobarwna. A żyć tam miałam okazję i przyjemność. Ale „Matrioszka…” szybko poustawiała i przypomniała to co ważne, piękne i niezapomniane w Rosji.

Co jednak z tymi, którzy o Rosji słyszą tylko zdawkowe informacje, często podżegane politycznymi gierkami? Jaki obraz tego kraju mają w swoich głowach..? Najczęściej, niestety, pełen nienawiści do sąsiada… dodatkowo prześmiewczy… No i oczywiście, że sam rosyjski wszyscy  Polacy znają, że to śmieszny i chyba głupi język… Dlatego z olbrzymią ochotą polecałbym tę książkę tym wszystkim, którzy są rusofobami, nienawidzą i Rosji i wszystkiego co rosyjskie. Czytając o krętych kremlowskich korytarzach, tajemnicach krateru Popigaj, przemierzając Arbat, wsłuchując się w historie Kaukazu i dalekiej Syberii na pewno odnajdą tę matrioszkę, która ich zaskoczy i zacznie pociągać. Bo nie od dziś wiadomo, że z nienawiścią i miłością to jest tak, że wystarczy jeden krok. Myślę, że wszystkim tym, którym Rosja z jakichś względów się nie podoba, bądź jej nie lubią, książka Matrioszka Rosja i Jastrząb pozwoli złapać przysłowiowy dystans, pozwoli zastanowić się na chwilę i skłoni do refleksji nad sobą, historią, inna kulturą…

Matrioszkę Rosję i Jastrzębia określiłabym więc jako tę, którą pomimo trudu i bólu (ludzi, wydarzeń, historii, czy subiektywnych doświadczeń) potrafi rozbudzić pozytywne emocje, piękne obrazy i dobre wspomnienia po lekturze. To dobra książka z dobrą energią!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: