Archiwum | Kultura Culture RSS feed for this section

Ikona – bizantyjska scheda cz. 2

2 Lu

Ikona obecnie staje się coraz bardziej popularna. Nie tylko jako środek wyrazu artystycznego, ale też …modlitwy, kontemplacji. Dla tych, którzy traktują ją jako pierwszy z wariantów jest malowidłem przedstawiający obraz świętych. Dla tych, którzy podchodzą do niej właśnie jako do modlitwy jest inna. Jest „głębsza”, niesamowita i pełna sacrum. Czy jest to tylko kwestia nastawienia…? Nie, zdecydowanie nie. Dla tych, którzy obrali drugą drogę „spotkania” z ikoną jest to pewien szczególny proces, a wartość jaką takie dzieło nosi jest nieocenione.

1 - Kopia

Ikona, którą chciałabym przedstawić to ikona właśnie z tą długą drogą. Jest taka moja i „najmojsza”. Pisana długo… I tak czasem w życiu się układa, że chociaż chciałabyś zrobić coś szybciej, to po prostu się nie da. Choćbyś nie wiem co robił/-a i tak nie wyjdzie. I tak było z ikoną. Wszystko było w swoim czasie. Powoli. Nieśpiesznie. Droga pełna refleksji i przemyśleń…

Ikona ta ma dla mnie szczególną wartość…. przemianę i otwartą furtkę, która już zostaje na całe życie… Myśli, słowa, które towarzyszą od tej pory są jakby inne… Ta ikona to myśli i intencje, które rodziły się przed, w trakcie i po tworzeniu tego dzieła. Nazywam swoją ikonę dziełem nie ze względu na wartość artystyczną (żeby pisać ikony, to trzeba dużo dużo trudu i mocno wypracowanego warsztatu, a ja jedynie uczniakiem się czuję), ale bardziej ze względu na jej wyjątkowość, która tworzyła się przez ten cały czas.

Po zakończeniu ikona została wyświęcona. Na mszy, podczas której kapłan odmawiał specjalną modlitwę, znakiem krzyża błogosławił, chór śpiewał pieśni, a wierni modlili się. Mówi się, że ikony szczególne, to te „omodlone”. I zapewne nie chodzi tu o ilość, ale o siłę tej modlitwy… hm…

3 - Kopia

O ikonie piszę, bo je uwielbiam. Ikony są takie inne… A ponieważ ta swego rodzaju inność kulturowa towarzyszyła mi od urodzenia, to chyba dlatego tak ją ukochałam, a z czasem tak doceniłam.  Ikona to scheda Bizancjum. Bizancjum – średniowieczne imperium słynęło z wielu innowacji i zaskakiwało rozmaitymi rozwiązaniami. Z wielu nie zdajemy sobie dziś nawet sprawy, ale to co pozostało i co na pewno może cieszyć oko, jeśli nie serce, to właśnie ikona.

Moja ikona została wykonana tradycyjną techniką, znaną od VI w. Wcześniejsze ikony, te najstarsze,  były pisane techniką enkaustyczną – połączenie wosku pszczelego ze spoiwem malarskim.

Wykonanie ikony

Do pisania swojej ikony używałam tempery i spoiwa, które należy w specjalny sposób przygotować z żółtka jaja kurzego i wytrawnego wina (medium: proporcje:1 część jajo + 2 części wina). Cały proces przypomina „mini-opercję jajeczną” i trzeba pewnej wprawy, by to poprawnie wykonać.

Farby nakłada się bardzo cienką warstwą, transparentnie. I trzeba naprawdę sporej pracy i wielu wielu warstw nałożonych farb, by uzyskać pożądany efekt. Nie należy nakładać zbyt mokrej farby, zawsze lekko odsączyć o paletkę lub nawet chusteczkę, gdyż mokra warstwa może „zebrać” poprzednią warstwę i powstaną białe dziury.

Ikonę najczęściej wykonuje się na drewnie. Dlaczego drewno..? Drewno to symbol życia – na nim w Raju rosły życiodajne owoce… z drewna wykonany został Krzyż, który to stał się nowym Drzewem Życia. Drzewo już samo w sobie jest pełne symboli.
Drewno pod ikonę musi być specjalnie przygotowane, dobrze wysuszone i odpowiednio zabezpieczone. Taką deskę pokrywa się gruntem klejowo-kredowym. Proces gruntowania polega na przygotowaniu roztworu z kleju naturalnego i różnych odmian białej kredy. Gruntem smaruje się deskę (takim rozrobionym klejem) i nakłada płótno. Wykorzystanie płótna jest także symboliczne – jest to nawiązanie do tego, że wizerunek Chrystusa został utrwalony właśnie na płótnie. Ale zamiast płótna można też wykorzystać gazę. Wówczas nakłada się jej kilka warstw i też wygląda to dobrze. Moja ikona właśnie powstała na takim podkładzie. Sama też nie wykonywałam podkładu tylko od  razu dostałam taką gotowa deskę, co znacznie zaoszczędziło czasu.

4

Następnym etapem pracy jest wykonanie szkicu. Obecnie bardzo często wykorzystuje się do tego tzw. „prorys„. Warto przy tym pamiętać, że Ikona kieruje się „swoimi prawami” i określone kanony zostają zachowane przy pisaniu ikony. Twarz i ciało mają specyficzny wygląd, którego nie zmienia się. Nie dodajemy np. większego uśmiechu : ) malowanej postaci i nie zmieniamy wyrazu twarzy :)

Po wykonaniu szkicu/ prorysu „złocimy” aureolę. Do tego wykorzystuje się bardzo cienkie płatki złota albo zwyczajnie szlagmetal, który jest znacznie tańszym materiałem. Miejsce, w którym ma być położone złoto jest uprzednio pokrywane mikstionem. Należey trochę odczekać aż powierzchnia stanie się lepka i wówczas dopiero nakładać szlagmetal.

Gdy złocenie mamy już zrobione, wówczas przychodzi czas na sankir. Sankir to podkład pod wizerunek. Ma charakterystyczny oliwkowo-brązowawy kolor i tworzymy go z połączenia umbry z ochrą. W zależności od ilości użycia tych barw uzyskujemy odpowiedni ton. W międzyczasie należy poprawiać poszczególne rysy twarzy(pędzlem, na brązowawy kolor), by pod wpływem nakładania kolejnych warstw tempery nie zniknęły nam one, co pozwoli na swobodne malowanie i zachowanie odpowiednich proporcji. Potem przychodzi czas na malowanie szat. Po tym etapie koncentrujemy się na  „podmalunku ciała”. Następnie jest czas na ” bliki”. W tym etapie pracy zostają uwydatnione źrenice, dłonie, twarz. To sprawia, że ikona błyszczy, jakby była nieco lżejsza. Bliki, czyli białe kreseczki,   skoncentrowane np. wokół oczu, to Boża energia.

Końcowym etapem pracy jest wykończenie ramy oraz wykonanie podpisów. Zgodnie z teologią to co nie ma podpisu, imienia, poniekąd nie istnieje. A znać kogoś z imienia, to pozostawać z nim w bliskiej relacji. Dlatego również ikony noszą imiona tych, których przedstawiają, uchylając tym samym drzwi na spotkanie ze świętym.

Na sam koniec już ikonę należy zabezpieczyć. Jednym ze sposobów jest zabezpieczenie olifą. Ale można tez to zrobić szelakiem.

Moja ikona to był długi i ciekawy proces. To co kiedyś wydawało mi się nieosiągalne nagle stało się dziełem moich rąk. Co cieszy ogromnie. Przy jej wykonaniu miałam jednak ogromne wsparcie. Bez pomocy, nadzoru i wskazówek nieocenionej s. Oleny pewnie by się to nie udało… To s. Olena służyła czasem, doświadczeniem… i dzięki jej za to, lub może mojemu Aniołowi, który mi wtedy postawił ją na drodze : )

Poniżej jeden z przykładowych etapów pracy nad taką ikoną. Akurat ten jest nie najlepszy jakościowo i warsztatowo, ale uchowało się tylko jedno zdjęcie. Reszta fotek… chyba gdzieś daleko w Bari… dużo zawirowań było… : )

5

Aha. I na koniec warto dodać, że pędzle są ważne. Najlepiej używać naturalnych. Ja używałam pędzel z włosia wiewiórki Kolibri. Eksperci używają też czerwoną kunę, pony (Kozłowski), czy pędzle Rosa.

Mhmm.. ja ekspertem, nie jestem. Moja ikona to na razie pierwsze moje takie dzieło. To rzecz bardzo praco- i czasochłonna, wymagająca skupienia i precyzji. Ale mam nadzieję, że przyjdzie jeszcze moment, gdy tego czasu będzie więcej i więcej prac powstanie.

Mam nadzieję, ze ten wpis przybliżył nieco proces powstawania ikony.

Reklamy

Deser z mleczkiem kokosowym i porzeczkami

22 Sty

Czyli kilka słów o tym, jak poprawić sobie humor, nagrodzić się za ciężką pracę i zastosować plan oszczędnej gospodyni : )

20140121_143907

Deserek to wypadkowa powyższych działań a mleczko kokosowe, które stanowiło motor do działania było produktem, który pozostał po przyrządzaniu innego dania. Szkoda było go wyrzucać, bo zostało aż 3/4 puszki. Trzeba było coś wykombinować. Przepis na deser to zlepek moich doświadczeń, może niedużych, ale zawsze doświadczeń : ) i tego co wyczytałam w wirtualnej literaturze. Oczywiście przepisów na wykorzystanie mleczka kokosowego można znaleźć całą masę, ale to wymagałoby sporo czasu, a jak go aktualnie za bardzo nie mam :(.

20140121_144141

Dlatego powstało coś, co w przygotowaniu zajmuje kilka minut, a najbardziej cieszy to, że sama dobrałam sobie składniki i obmyśliłam formułę : )

Składniki:

1 mała śmietana 30 lub 36%

1 śmitanfix

3/4 lub cała puszka mleczka kokosowego

3 łyżki cukru pudru

1 gruszka

kilka łyżek porzeczek z kompotu

Przygotowanie:

Mleczko kokosowe (zimne) przekładamy do naczynia i miksujemy. Dodajemy mocno schłodzoną śmietanę i dalej miksujemy przez chwilę (ok. 30 sek.), potem dorzucamy cukier puder i miksujemy ok. 30 sekund. Teraz czas na śmietan fix, on sprawi, że masa będzie sztywna. W wersji eko, można sonie odpuścić śmietan fix. Wówczas powstała konsystencja będzie bardziej „lejąca”.

W kielichu, szklance układamy gruszkę, pocięta ze skórką na ósemki (bez pestek). Na dno kielicha wrzucamy trochę odsączonych z kompotu porzeczek. Wykładamy masę do połowy kielicha lub 3/4 (jak wolimy) i posypujemy porzeczkami. Całość można jeszcze opruszczyć płatkami migdałów. Też dobrze smakowało : ) Deser bardzo lekki i szybki. I co najważniejsze nic się nie zmarnowało. Co więcej odkryłam jak wspaniale ze smakiem mleczka kokosowego komponują się kwaśne porzeczki. Po prostu rewelacja! Zachęcam do wypróbowania przepisu. Smacznego.

1

Aha, żeby pięknie wyglądała masa w kielichach i coby nie „upaciać” naczynek, bo na przykład chcemy deser pięknie zaserwować gościom, można do tego zastosować „gruby” lejek. Zawsze mnie fascynowały piękne fotografie z deserami i lśniącymi naczyniami. i tez tak chciałam spróbować. Nie wiem jak to robią profesjonaliści, ale jak na warunki domowe ten sposób się sprawdził idealnie.

Logo Day…introducing the first logo…

16 Sty

Still under construction as new ideas come up. It’s great fun!

Projekt ... - Kopia

The funniest thing is that the writing should be the other way round.How the logo looks like is just by mistake. But I like it. Although I’ve already started thinking to change it, maybe even completely, I want to celebrate this „special moment”. At least for a while” as it’s my Logo Day.

Gingerbread cookies – some more pics…

3 Sty

Being in festive mood… For those who don’t remember or don’t know I would like to remember that some of us already have had Christmas, but some not… Christmas time in Greek Catholic and Orthodoz Churches is still ahead. These churches start celebrating Christmas on 7th January. Well, actually 6th January when the Christmas Eve is held.

So… being a part of this great tradition I still celebrate Christmas.

Although gingerbread cookies are not typical Christmas food for all of the believers of Eastern Church (Greek Catholic or Orthodox) why not mix the traditions a bit..

1

2

Wafle przekładane made in PRL

27 Gru

Wafle przekładane czekoladą, czyli słów kilka o tym jak smak PRL-u powraca ze zdwojoną siłą i prosi o bis.

2

Kto pamięta czasy kiedy o czekoladę nie było łatwo, to pamięta też, że było sporo sposobów na to, by temu zaradzić.

Jednym z kuchennych chwytów na tamtą rzeczywistość był właśnie przepis na przekładane „czekoladą” wafle. Ale co by nie pisać o czekoladzie i o waflach, rzec trzeba jedno: te wafle przetrwały do dziś. I nawet teraz przy okazji świąt okazały się hitem. Pochłaniane były w ekspresowym tempie, a czekolada?hm… nawet ta szwajcarska cóż leżała sobie tylko na talerzu…

mhm… czyżby sentyment za minionymi czasami przetrwał również w kulinariach…

1

DSC_1648

No to podzielę się przepisem:

Składniki:

2 szklanki cukru ( ja zwykle daję ok. 1,5 szkl.)

2 margaryny

1 szklanka wody

1 mleko w proszku np. Łaciate (nie granulowane)

4 łyzko ciemnego kakao (nie słodzone)

olejek np. rumowy

Sposób przygotowania:

Wodę zagotować z cukrem. Po rozpuszczeniu cukru dodać margarynę, kakao i wszystko rozpuścić. Potem dodać olejek i zamieszać. Ściągnąć z ognia i przelać do makutry (gliniana misa z rowkami, w której uciera się np. ciasto). Do czekoladowej masy dodawać mleko w proszku. Dodajemy całe mleko w proszku, powstanie gęsta masa. Mleko należy dodawać niedużymi partiami i szybko ucierać drewnianą kulą.

Drewniana kula wygląda np. tak:

http://www.selgar.pl/index.php?page=shop.product_details&category_id=65&flypage=flypage.tpl&product_id=1642&option=com_virtuemart&Itemid=1

Makutra- tu przykładowa z pracowni garncarskiej:

http://www.garncarstwo.decoart.pl/?pl_garncarstwo-konin-czarnybrod-rekodzielo-garncarstwo-konin,25

Gingerbread cookies

25 Gru

And some more…

Here are my Gingerbread Cookies

It’s great fun to make and decorate them!

12 3 4 5 6

Piernikowe serduszka z filcu… Felt Christmas Hearts …

8 Gru

20131208_102104

Piernikowe serduszka z filcu

Felt Christmas Hearts

I’d love to have one with a cup of hot chocolate. :)

Some more ideas for Christmas decorations. You can hang them on the Christmas tree or give as a little Chrismas gift.

or… send some love to Everyone who Needs it.

These days, I think, Ukraine needs it! So one of my Hearts goes to support Ukraine!to give them strenght!

And One of the Hearts goes to Lithuania where ” the  lovely project – Lithuania loves Poland ” is going on. That’s great when good ideas appear! it’s great when people have power and want to do Something.

I hope that this Christmas will be lovely and sweet like these hearts.

20131208_102214

20131208_102204

and some more…

20131208_102055

How to make Felt Christmas Hearts?

It’s easy to make them. Look at my yesterday post (Felt Gingerbread Man). It’s the same way of making the hearts. It’s just the shape  what makes them different.

Orkan w Gdańsku

6 Gru

Wiało… Jeden dzień, jedna noc….

i krajobraz tak się zmienił, że ciężko było znaleźć drzwi do domu, nie mówiąc o skrzynce  na listy…

13

Sopocka kostka pierwsza klasa

21 Wrz

20130920_110435To był dobry dzień. Bo i słoneczny i pogodny i ciepły. I choć pożółkłe, lekko podsuszone liście na chodniku delikatnie szepcą, że jesień tuż tuż, to w głowie i sercu lato. Bo jakby inaczej, kiedy Sopot zachwycał dziś… Patrząc dziś na jego kamieniczki, ławeczki i…. kostkę chodnikową miało się wrażenie, że to nie polski Sopot, ale co najmniej portugalska Lizbona.

Pomyśleć można, też mi temat – kostka! Phi!. No ale jednak. Niby niewinna kostka, ale sporo zamieszania zrobiła w mojej głowie. Na myśl przywiodła bowiem wymuskaną, wypolerowaną, falującą wzorem i lśniącą w słońcu Południa lizbońską kostkę. Chodniki w Lizbonie, gdy je sobie przypomnę, zachwyciły mnie. Pięknie układane, równiutko niczym tafla morska. A gdy słońce na nie świeciło to tak jakby się kapały w złocie… ciepły blask wymieszany z gorącym popołudniem…. I dziś miałam takie wrażenie. No może bardziej z nieobrobionym srebrem mi się to kojarzyło, ale zawsze to jednak szlachetnie.

Otóż oznaka była miła i oku i sercu. Bo chyba zdaje się mamy za sobą w Polsce pierwszą falę odnawiania i reparacji na hura i bez pomyślunku. Przyszedł czas na refleksję i estetykę. I konia z rzędem temu, kto nad tym zapanował i tak zdecydował. Bo dzięki niemu dziś chodnik przy sopockiej Alei Niepodległości miał swój niepowtarzalny czar, a wraz z nim wszystko kwitło. Nie było bowiem, tam gdzie stąpnęłam bezładnej sztampy, ale była lekkość… romantyczna bramka, piękna ławeczka i … kostka! i to jaka jeszcze, no spójrzcie sami.

20130920_110159

Niech za tym przykładem smaku idą inne miasta. Gdańsk? Co z Tobą?… Niech rodzi się niepowtarzalny smak i zapach naszych miast. Niech powrócą ładne i estetyczne rozwiązania. Nawiązujmy do tego co mamy najpiękniejsze i najlepsze. i mówmy o tym wszędzie, gdzie się da. I jak wymieniamy kostkę przy wiekowym budynku, to dodajmy mu charakteru najbliższym otoczeniem! Betonu i tak mamy za dużo. Postawmy na charakter i niepowtarzalność. Decydujmy się na dobre rozwiązania i nie bądźmy byle jakim krajem, miastem, czy ulicą… Bo mamy tak wiele do zaoferowania, tylko tak często sami to chowamy, psujemy czy zasłaniamy nie taką decyzją… : ( ale mam nadzieję, że dzisiejsze wrażenia to właśnie zwiastowały : )

20130920_110244

20130920_110617

20130920_110309

20130920_110901

20130920_110948

20130920_110958

20130920_110937

Zupa krem z selera

20 Wrz

Ten przepis już dawno powinien się tu pojawić, bo zupa krem z selera to u nas jedna z najczęściej królujących na stole potraw.

A króluje, bo łatwa i szybka w wykonaniu.

20130920_161114

Składniki – na ok. 3 litry zupy

2 nieduże cebule

3 – 4 marchewki

korzeń pietruszki

1- 2 ząbki czosnku

1 seler (korzeń)

4 ziemniaki

2 – 3 łyżki masła

przyprawy: sól, świeżo mielony pieprz

słonecznik

Składniki – dressing

cytryna

trochę oliwy extra vergin

Przygotowanie

Cebulę kroimy, można na grubsze kawałki, i dusimy pod przykryciem na maśle, do momentu aż zmięknie. Pod koniec duszenia cebuli dodajemy rozdrobniony czosnek i chwilę dusimy. Gdy czosnek uwolni swój piękny charakterystyczny zapach wówczas dolewamy wodę, przykrywamy, by całość lekko się podgotowała (wody dodajemy tyle ile chcemy otrzymać zupy). Następnie wrzucamy marchewkę i pietruszkę. Gotujemy oraz przyprawiamy solą i pieprzem. Po ok. 5-10 min. dodajemy ziemniaki i seler. Całość gotujemy aż warzywa będą miękkie. Zupę odstawiamy do ostygnięcia. Choć na tym etapie całość nie wygląda zbyt zachęcająco, to wcale nieszkodzi, bo i tak wszystko będzie zmiksowane.

20130920_154812

A zatem, gdy zupa już ostygnie, wrzucamy małymi porcjami do blendera i miksujemy.

20130920_154956

Zupę krem przelewamy do garnka i podgrzewamy. Serwujemy gorącą.

W zasadzie w takiej postaci zupa już jest gotowa i można ją śmiało zajadać. Proponuję ją jednak wzbogacić o coś extra. O coś co czyni ją naprawdę wyjątkową. W tym celu podprażcie na patelni słonecznik (nie należy dodawać żadnego tłuszczu, na suchej patelni. Słonecznik prażymy tak długo aż będzie złocisty. Aby jednak nie przypalił się, trzeba go przemieszać.

20130920_160259

W celu przygotowania dressingu trzeba wydusić sok z cytryny. Do soku dodajemy oliwę i mieszamy. Ja dodaję w proporcjach 1:1, czyli taką samą ilość obydwu składników.

Ostatecznie, aby danie godnie prezentowało się dobrze jest zrobić to w następującej kolejności, a mianowicie: do miseczki wykładamy zupę krem, po wierzchu polewamy niewielka ilość dressingu (robimy takie zyg-zaki, bądź esy-floresy) i posypujemy słonecznikiem. Całość, po prostu pycha.

Aha, i każda zupa zawsze lepiej smakuje, jak podamy ja w ładnym naczyniu : ),nawet zwykła ogórkowa : ) nabiera wtedy innej mocy : )

20130920_161046

Smacznego!