Archiwum | Wrzesień, 2013

Placek śliwkowo-rabarbarowo-brzoskwiniowy okraszony jeżynami

24 Wrz

Ten przepis po prostu musiał tu trafić, bo dumna jestem z tego placka, że hoho. Najbardziej cieszy mnie to, że zupełnie sama stworzyłam ten smak. Według zasady, iż potrzeba matką wynalazków. Pomysł na kruche ciasto to oczywiście rzecz znana tym co lubią sobie powypiekać od czasu do czasu. Bardziej mam na myśli całą formułę i jej zestawienie.

20130922_174433 - Kopia

Najpierw miało powstać ciasto z rabarbarem, ale że się okazało, że było go zbyt mało to domieszałam to i owo i powstał niepowtarzanly smak śliwkowo-rabarbarowo-brzoskwiniowy i to z dodatkiem jerzyn. A pomiędzy tym wszystkim nuta maślano-słodkiej kruszonki.. mhmmm, palce lizać, szczególnie przy ciepłej herbacie w te jesienne dni…

Placek powstał na kruchym cieście. Do tego potrzebowałam:

2,5 szkl. mąki pszennej

4 zółtka

3-4 łyżki gęstej smietany

3/4 kostki masła

3 łyżki cukru białego

2 łyżeczki proszku do pieczenia

Farsz:

3 brzoskwinie

2 łodygi bądź kawałki rabarbaru (jak zwał tak zwał)

30 dag śliwek

1/2 szklanki cukru

Pianka:

białka (pozostałe po użyciu żółtek)

budyń waniliowy (proszek)

Wszystkie składniki łączę. Na usypanej z mąki górce robię dołek (taki krater w wulkanie : ) i tam umieszczam żółtka, na to kładę masło i cukier oraz proszek do pieczenia i śmietanę. Ciacham wszytko nożem, a potem rozcieram palcami. Robią się większe grudki, które potem ugniatam w ciasto. 3/4 tego ciasta rozwałkowuję i układam na prostokątną blaszkę do pieczenia, nakłuwam widelcem i wkładam na ok. 12 min. do nagrzanego do 180 st. C piekarnika. 1/4 ciasta wkładam do zamrażalnika.

Blaszkę z podpieczonym ciastem wyciągam z piekarnika i odstawiam do ostygnięcia. W międzyczasie robię farsz do ciasta.

20130922_174832 - Kopia

Owoce myję i wyciągam z nich pestki. Rabarbar obieram z włókien. Wszystko wrzucam na garnuszka, podlewam odrobiną wody, dodaję cukier i gotuję na wolnym ogniu, aż puści sok z owoców. Tak naprawdę zrobi się wspaniały różowy i gęsty syrop, który będzie można wypić. Owoce natomiast wykładamy do sitka, aby spłynęła resztka soku. Potem upieczone ciasto posypuję trochę bułka tartą i na to wykładam powstały farsz. Z pozostałych białek ubijam pianę i dodaję do tego (w trakcie ubijania) 1 budyń waniliowy (proszek), powstanie piękna pianka. Piankę wykładam na owoce. Na to ścieram, tę schowaną do zamrażalnika, 1/4 porcję kruchego ciasta. Całość wkładamy do piekarnika i pieczemy 50 min. w temperaturze 180st. C (pieczenie góra:dół)

Dla chętnych ; )

Do swojej wersji dodatkowo dorobiłam kruszonkę. Kruszonka postała z resztki masła, która nie była wykorzystana do ciasta kruchego, czyli 1/4 kostki. A zatem do masła dodałam trochę cukru, rozcierałam w palcach; (dodawałam na przysłowiowe oko) i do tego dosypywałam mąkę. Rozcierałam w palcach, aż stworzyły się ładne grudki. Zanim kruszonkę wysypałam na kruche ciasto, najpierw podpiekłam je ok. 10 min, w piekarniku.

Na koniec po wyciągnięciu ciasta z piekarnika i ostudzeniu go, przybrałam go jerzynami, własnej hodowli : ) tym bardziej cieszą!

A oto voila, więcej krótka historia placka śliwkowo-rabarbarowo-brzoskwiniowego okraszonego jerzynami-: )

20130922_175533 20130922_175227

i jeszcze przed upieczeniem:

20130922_161633

I na koniec ważna rzecz. Choć na zdjęciach ciasto jest pokazane na okrągłej blaszce, to tak naprawdę ilość ciasta kruchego, przy powyższych ilościach wystarczy na blaszkę prostokątną. Ja zrobiłam 2 ciasta – jedno na blaszce okrągłej (średnica 24 cm) oraz na maleńkiej blaszce prostokątnej (wymiary: 11x 22cm). Zdjęcia wszytko pokazują : )

20130922_161614

Sopocka kostka pierwsza klasa

21 Wrz

20130920_110435To był dobry dzień. Bo i słoneczny i pogodny i ciepły. I choć pożółkłe, lekko podsuszone liście na chodniku delikatnie szepcą, że jesień tuż tuż, to w głowie i sercu lato. Bo jakby inaczej, kiedy Sopot zachwycał dziś… Patrząc dziś na jego kamieniczki, ławeczki i…. kostkę chodnikową miało się wrażenie, że to nie polski Sopot, ale co najmniej portugalska Lizbona.

Pomyśleć można, też mi temat – kostka! Phi!. No ale jednak. Niby niewinna kostka, ale sporo zamieszania zrobiła w mojej głowie. Na myśl przywiodła bowiem wymuskaną, wypolerowaną, falującą wzorem i lśniącą w słońcu Południa lizbońską kostkę. Chodniki w Lizbonie, gdy je sobie przypomnę, zachwyciły mnie. Pięknie układane, równiutko niczym tafla morska. A gdy słońce na nie świeciło to tak jakby się kapały w złocie… ciepły blask wymieszany z gorącym popołudniem…. I dziś miałam takie wrażenie. No może bardziej z nieobrobionym srebrem mi się to kojarzyło, ale zawsze to jednak szlachetnie.

Otóż oznaka była miła i oku i sercu. Bo chyba zdaje się mamy za sobą w Polsce pierwszą falę odnawiania i reparacji na hura i bez pomyślunku. Przyszedł czas na refleksję i estetykę. I konia z rzędem temu, kto nad tym zapanował i tak zdecydował. Bo dzięki niemu dziś chodnik przy sopockiej Alei Niepodległości miał swój niepowtarzalny czar, a wraz z nim wszystko kwitło. Nie było bowiem, tam gdzie stąpnęłam bezładnej sztampy, ale była lekkość… romantyczna bramka, piękna ławeczka i … kostka! i to jaka jeszcze, no spójrzcie sami.

20130920_110159

Niech za tym przykładem smaku idą inne miasta. Gdańsk? Co z Tobą?… Niech rodzi się niepowtarzalny smak i zapach naszych miast. Niech powrócą ładne i estetyczne rozwiązania. Nawiązujmy do tego co mamy najpiękniejsze i najlepsze. i mówmy o tym wszędzie, gdzie się da. I jak wymieniamy kostkę przy wiekowym budynku, to dodajmy mu charakteru najbliższym otoczeniem! Betonu i tak mamy za dużo. Postawmy na charakter i niepowtarzalność. Decydujmy się na dobre rozwiązania i nie bądźmy byle jakim krajem, miastem, czy ulicą… Bo mamy tak wiele do zaoferowania, tylko tak często sami to chowamy, psujemy czy zasłaniamy nie taką decyzją… : ( ale mam nadzieję, że dzisiejsze wrażenia to właśnie zwiastowały : )

20130920_110244

20130920_110617

20130920_110309

20130920_110901

20130920_110948

20130920_110958

20130920_110937

Zupa krem z selera

20 Wrz

Ten przepis już dawno powinien się tu pojawić, bo zupa krem z selera to u nas jedna z najczęściej królujących na stole potraw.

A króluje, bo łatwa i szybka w wykonaniu.

20130920_161114

Składniki – na ok. 3 litry zupy

2 nieduże cebule

3 – 4 marchewki

korzeń pietruszki

1- 2 ząbki czosnku

1 seler (korzeń)

4 ziemniaki

2 – 3 łyżki masła

przyprawy: sól, świeżo mielony pieprz

słonecznik

Składniki – dressing

cytryna

trochę oliwy extra vergin

Przygotowanie

Cebulę kroimy, można na grubsze kawałki, i dusimy pod przykryciem na maśle, do momentu aż zmięknie. Pod koniec duszenia cebuli dodajemy rozdrobniony czosnek i chwilę dusimy. Gdy czosnek uwolni swój piękny charakterystyczny zapach wówczas dolewamy wodę, przykrywamy, by całość lekko się podgotowała (wody dodajemy tyle ile chcemy otrzymać zupy). Następnie wrzucamy marchewkę i pietruszkę. Gotujemy oraz przyprawiamy solą i pieprzem. Po ok. 5-10 min. dodajemy ziemniaki i seler. Całość gotujemy aż warzywa będą miękkie. Zupę odstawiamy do ostygnięcia. Choć na tym etapie całość nie wygląda zbyt zachęcająco, to wcale nieszkodzi, bo i tak wszystko będzie zmiksowane.

20130920_154812

A zatem, gdy zupa już ostygnie, wrzucamy małymi porcjami do blendera i miksujemy.

20130920_154956

Zupę krem przelewamy do garnka i podgrzewamy. Serwujemy gorącą.

W zasadzie w takiej postaci zupa już jest gotowa i można ją śmiało zajadać. Proponuję ją jednak wzbogacić o coś extra. O coś co czyni ją naprawdę wyjątkową. W tym celu podprażcie na patelni słonecznik (nie należy dodawać żadnego tłuszczu, na suchej patelni. Słonecznik prażymy tak długo aż będzie złocisty. Aby jednak nie przypalił się, trzeba go przemieszać.

20130920_160259

W celu przygotowania dressingu trzeba wydusić sok z cytryny. Do soku dodajemy oliwę i mieszamy. Ja dodaję w proporcjach 1:1, czyli taką samą ilość obydwu składników.

Ostatecznie, aby danie godnie prezentowało się dobrze jest zrobić to w następującej kolejności, a mianowicie: do miseczki wykładamy zupę krem, po wierzchu polewamy niewielka ilość dressingu (robimy takie zyg-zaki, bądź esy-floresy) i posypujemy słonecznikiem. Całość, po prostu pycha.

Aha, i każda zupa zawsze lepiej smakuje, jak podamy ja w ładnym naczyniu : ),nawet zwykła ogórkowa : ) nabiera wtedy innej mocy : )

20130920_161046

Smacznego!

Bluzka własnoręcznie malowana

17 Wrz

bluzka 3

Bluzka własnoręcznie malowana to dobry sposób na jesienne wieczory.

Zanurzyć się we własnym świecie i zrobić coś dla siebie.

Akurat tak się złożyło, ze tej bluzeczki nie zrobiłam dla siebie, ale dla dzieci, z którymi pracuję, a to które chciałam zachęcić do zabawy z kolorami i tkaniną oraz wymyślania sloganów w języku angielskim na ubraniach. Coś na zasadzie syntezy języka i designu dla dzieci. stąd prosta forma, niezbyt staranne wykonanie. To taka bluzeczka na szybko.

Wszystko zostało wykonane pastelami do tkanin. Kwiatek wcześniej lekko zarysowałam delikatnie ołówkiem.

Ponieważ bawełna dosyć rozciąga się przy „obróbce”, bluzkę naciągnęłam na książkę, robiąc sobie płaskie podłoże do pracy. dodatkowo przy malowaniu tkaninę naciągnęłam lekko palcami, aby można było nałożyć kolory.

1 etap

bluzka 1

2 etap

bluzka 3 (2)

Jak zrobić zakładkę do książki

15 Wrz

W zasadzie pomysł na zakładkę wpadł mi do głowy jako swego rodzaju magnes, który mógłby przyciągnąć dzieci do czytania książek w języku angielskim. Mając ładną rzecz, którą sami zaprojektują, i wykonają, książka może stać im się bliższa.

Przede wszystkim będą dumne z tego, że to ich dzieło. A do tego funkcjonalne.

zakladka

Kilka kroków w zdjęciach:

1. Wycinamy 3 prostokąty.  Dwa ciut mniejsze (te jaśniejsze z białego papieru) i jeden większy, z tekturki.

Biały papier to papier używany do malowania akwarelą, jest więc o większej gramaturze, Tekturka, to końcówa, czyli ostatnia strona zwykłego bloku.

1

2. Robimy szablon na serce, który będzie potrzebny do napisu. Tekturkę zginamy na pół, rysujemy pół serduszka; potem wycinamy tak zgięta tekturkę, rozkładamy i jest serce. Jeśli nie chcemy się bawić w szablony, możemy serducho od razu narysować na gotowej zakładce.

2

3. Projektujemy napis na jednej stronie zakładki.

3

4. Projektujemy rysunki na drugiej stronie zakładki.

4

5. Kolorujemy projekt. Do kolorowania użyłam kredek akwarelowych,

ale doskonale nadadzą się każde inne kredki z zestawu dziecięcego.

5

6

Na głównym zdjęciu obok tej dwustronnej zakładki jest pokazana jeszcze jedna.

Jest ona wykonana z tekturki, zwykłego papieru w kolorze ecru.

Fantazyjne kształty zostały wyciśnięte przy pomocy ozdobnych dziurkaczy do papieru – zarówno efekt koronki jak i małe szare serduszka.

Покупки в Гданьске

14 Wrz

После летнего перерыва опять… жизнь житейская. Не хочется возвращать в нормальную жизнь, тем более что она всегда полна всяких проблем… Но наверное этого не избежим.. Поэтому кажется с таким удовольствием идем в магазины, в места где разноцветно, в места где хотя на час, два можем забыть о окружающем мире.

Я заметила, что Гданьск опять является популярным для жителей из Калининграда. Они навещают нас. Я очень рада, потому что это хорошие клиенты. Они приезжают сюда с конкретной целью – купить что-то или купить какую-то услугу. Не капризничают, а конкрето хотят то или это. Такой подход нравиться всем с ними торгующим.

Я рада, что калининградцы сюда приезжают потому, что это также хорошо влиает на культурные аспекты. Но мне всега наиболее интересно, чего чаши соседи ищут и ожидаюут.

Поэтому, если Дорогие Соседи из Калининграда Вы попадете на этот сайт, пожайлуста оставьте комментарий. Я бы хотела для себя лично побольше разузнать о Вас. Какие Ваши ожидания по отношению к Гданьску, какие места, магазины Вы навестили, какие товары Вас интересуют или какие места желаете увидеть. Есть ли у Вас друзья здес итп..  Даже если тербуете совета, тоже пишите, попытаюсь помочь. Вы можете писать по адресу: LaCultCraftingPot@hotmail.com Или просто сразу оставить комментарий ниже этой стать. Там есть для этого место, по польски: Dodaj komentarz.

Вы все время остаетесь анонимами. Я жду Ваших комментариев. Будет интересно немножко побольше о Вас разузнать. И представить жителям Гданьска, что те которые сюда приезжают это тоже такие саме люди , как мы :) с теми же потребностями, мечтами, ожиданиями от жизни….

Даже если у Вас появится желание, чтоб разыскать или разузнать какую-то информацию для того чтобы наладить бизнесовые отошения с польскими партнерами пишите. Может мне здесь легже будет это подискять.

Ждем Вас здесь! Удачи в Гданьске!

Иформация что и где купить в записи Czerwiec 2013 (июнь 2013):

https://lacultcraftingpot.wordpress.com/2013/06/09/гданьск-приглашает-калининград/

 

The picture comes form: http://mashablemagazine.com/fashion-vector-shopping-girls-illustration.html

Ikona – modlitwa Wschodu cz. 1

12 Wrz

20130912_154021Ikona bardzo często kojarzy się z czymś odległym i nieosiągalnym. Przynajmniej ja przed dłuższy czas miałam takie wrażenie. Gdy patrzyłam na ikony i podziwiałam je odczuwałam ogromny respekt. Trochę tak jakbym wkraczała do innego świata. Przez swój brak realizmu, ikony zawsze wywoływały u mnie takie wrażenie, że gdy podejdę bliżej i spojrzę śmielej, to może wydarzyć się coś czego rozum nie pojmie. Respekt mój był więc ogromny. Nawet pewien lęk.

Może i słusznie, bo oprócz tego, że każdą pięknie wykonaną ikonę można podziwiać ze względu na jej estetykę, to dodatkowo niesie ona ładunek energii. Niesie modlitwę, cierpliwość, pokorę i radość jej twórcy. Ale o tym dowiedziałam się znacznie później… Mięło sporo czasu, zanim od podziwiania i lęku poznałam to, czym tak na prawdę może być ikona i ikonopisanie.

Otoczona kulturą bizantyjską od dziecka mogłam dosyć często podziwiać kulturę Wschodu w jej najlepszym wydaniu. Nie zawsze jednak było to tak łatwo dostępne. W Polsce przez lata kościoły wschodnie miały kłopot, by funkcjonować normalnie. Rzeczywistość w jakiej funkcjonujemy obecnie, na szczęście pozwala mieć te dzieła niemalże pod ręką. Bo każdy może mieć ikonę w domu, ba! nawet ją sobie powiesić na ścianie. W tradycji ruskiej (nie mylić z rosyjską !) było nawet w każdej izbie przeznaczone specjalne miejsce do tego, gdzie należało powiesić ikonę. Nazywało się to krasnym ugłom, czyli „pięknym kątem”. To tam stawiano domowy ołtarzyk z ikoną – mały domowy ikonostas. Według tradycji ruskiej nad ikoną lub ikonami można lub powinno też umieścić się tzw. rusznyk, czyli wyszywany ręcznik. Pięknie ten staroruski zwyczaj przedstawia obraz W. Maksimowa z 1881 r. pt. „Chory mąż” (Молитва перед иконами в красном углу (В. Максимов, «Больной муж», 1881 год)

File:Wassilij Maximowitsch Maximow 002b.jpg

Równie interesujący jest ten pt. ” Swaty”, przedstawiający krasnyj ugoł w ukraińskiej chacie.

https://i1.wp.com/upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/dc/Mykola_Pymonenko-Svaty.jpg

Tu dodatkowo oprócz pięknego zwyczaju umieszczania ikon w najważniejszym miejscu w domu, mamy fantastycznie przedstawione wyszywane ręczniki nad ikonami oraz cudowny strój ukraińskiej dziewczyny: kolorowa spódnica, tzw. zapaska (czyli fartuszek) oraz wyszywana bluzeczka, z typowymi bufiastymi przy mankietach, rękawach.

Ikony są zatem bez wątpienia częścią tradycji kultur mających swe powiązania z kulturą bizantyjską, a takimi niewątpliwie będą: rosyjska, ukraińska i białoruska, nie mówiąc już o pozostałej części ortodoksyjnej Europy.

Prze lata ikona było nieco zepchnięta w zapomnienie. Choć na Wschodzie zawsze była ważnym elementem religijno-kulturowym, to dla Zachodu wydawała się chyba niezbyt ważna. Wiek XX. na szczęście to odmienił i co istotne dziś ikony są  umieszczane równie chętnie w kościołach ( w Polsce rzymskokatolickich) .

Co takiego jest w ikonie, co czyni ją inną, ważną, enigmatyczną?

Jak już wspomniałam, każda ikona nosi w sobie pewien ładunek. Ten ładunek to energia, myśl, modlitwa, która jest wtopiona w ikonę już na etapie tworzenia jej przez twórcę. Każdy twórca bowiem zaczynając pisać ikonę, czy potem za każdym razem przystępując do pracy, rozpoczyna pisanie modlitwą. Dlatego ikony są szczególne. To dzieła dobrych intencji. To obrazy niosące dobrą energię. To obrazy mające w sobie Słowo Boże. Słowo, które czytamy analizując, pochłaniając, podziwiając obraz, nie tekst.

Dlaczego mówimy, ze ikony się pisze, a nie maluje?

Pisanie ikon to zajęcie szczególne  i ten kto miał możliwość doświadczyć tego dostąpił bez wątpienia szczególnej łaski. Tak, nie boję się użyć tego stwierdzenia. Sama technika pisania ikon jest bardzo specyficzna, gdyż ikony wykonuje się nakładając wielką ilość transparentnych warstw tempery. Na niektórych etapach pracy ma się wrażenie, że nakładając delikatnie precyzyjne linie, piszę się. Technika zatem ma coś w sobie z pisania. Bardziej swoistym jednak dla ikonopisania wytłumaczeniem jest to, że pisząc ikonę my piszemy Słowo Boże, ale w formie obrazu.

Ikona odmienia

Wiele razy słyszałam, że są cudowne obrazy. Można jechać w wiele miejsc, od Częstochowy po Loudres i tam odnaleźć coś dla siebie, wymodlić  daną łaskę, szczęście, zdrowie, dobro…. Coś w tych miejscach jest. Naukowcy tłumaczą to różnie. Dla bardziej twardo stąpających po ziemi  należało by dodać, że to olbrzymia siła autosugestii dokonuje tych wszystkich cudów. Może… nawet jeśli tak, to wszystko się dzieje w dobrej intencji. Dla tych, którzy wierzą powiem, że warto wierzyć…

Dla mnie pisanie ikony to wędrówka w głąb siebie. Jak katharsis – oczyszczenie. Pisanie ikony na pewno przynosi ukojenie i uspokojenie. Przynosi też wewnętrzna siłę. Masz przekonanie, ze robisz coś właściwego. Masz też w sercu myśl, że coś co było odległe, stało się częścią ciebie. Nagle odkrywasz, że wszystko wokół ciebie zakręciło się inaczej… Bo oto w twojej głowie, snach pojawiły się obrazy, które przekroczyły ten zwykły świat… świat, który chcesz przeżywać…

Hucułka Ksenia czyli Hucułów historia śpiewana

8 Wrz

Kto to są Hucułowie,  wyjaśnia szybko drugi filmik – mieszkańcy Karpat.

Jedna z piękniejszych piosenek to właśnie historia Hucułki Kseni. Piosenka śpiewana w języku ukraińskim. Pamiętam znajomego, który wykonał ja kiedyś tylko przy gitarze, w rytmie tango, w szybszym tempie niż to na pierwszym filmiku.

Po prostu super! Świetnie to zaśpiewał i dźwięk gitary brzmi mi w uszach do dziś. Niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć podobnego wykonania, ale może kiedyś zdobędę to pierwotne, które mi w sercu gra.

Tymczasem prezentuję dwa inne ku pokrzepieniu serc… : ) A niżej tekst piosenki. I wersja pisana łacinką, dla tych którzy nie znają cyrylicy, a chcieliby sobie pośpiewać : )

Ukrainian folk:

Темна нічка гори вкрила,                        Temna niczka hory wkryła
Полонину всю залила,                              Połonynu wsiu załyła
Лише постать сніжно-біла,                    Łysze postat’sniżnobiła (*1)
Гуцул Ксеню в ній впізнав.                      Hucuł Kseniu w nij piznav (*2)
Гуцулко Ксеню,                                            Hucułko Kseniu,
Я тобі на трембіті                                        Ja tobi na trembiti (*3)
Лиш одній в цілім світі                             Łysz odnij w cilim switi
Розкажу про свій жаль.                           Rozkażu pro swij żal’.
Душа страждає,                                           Dusza strażdaje,
Звук трембіти лунає                                  Zwuk trembity łunaje
А що серце кохає,                                        A szczo serce kochaje,
Бо гаряче мов жар.                                     Bo harjacze moł żar.

Пролетіло жарке літо,                            Proletilo żarke lito (*4)
Гуцул іншу любить скрито,                  Hucuł Kseniu lubyt’ skryto,
А гуцулку синьооку                                   A hucułku siniooku
В ніч останню він прощав.                      W nicz ostanniu win proszczav.
Гуцулко Ксеню,                                          Hucułko Kseniu,
Я тобі на трембіті                                      Ja tobi na trembiti (*3)
Лиш одній в цілім світі                           Łysz odnij w cilim switi
Розкажу про свій жаль.                         Rozkażu pro swij żal’.
Душа страждає,                                          Dusza strażdaje,
Звук трембіти лунає                                Zwuk trembity łunaje
А що серце кохає,                                      A szczo serce kochaje,
Бо гаряче, бо гаряче,                              Bo harjacze moł żar.
Бо гаряче мов жар.                                  Bo harjacze moł żar.

Черемоша грали хвилі,                         Czeremosza grały chwyli,
Сумували очі сині,                                   Sumuwały oczi syni
Лише вітер на соснині                           Łysze witer na sosnyni
Сумну пісню завивав.                             Sumnu pisniu zawywał.

Mały poradnik języka ukraińskiego.

I klika wyjaśnień odnośnie języka ukraińskiego, jak czytać itp. :

1* – t’ (literka „t” z apostrofem), apostrof przy literze oznacza zmiękczenie, wyraz postat’ (постать) czytam zatem bardzo miekko, niemlże jak „ti”; zupełnie zatem inaczej niż rosyjskie końcówki np. czasowników, gdzie „ть” często w wymowie zbliża się do polskiego „ci/ć”.

Taka zatem małaciekawostka dla wszystkich, którzy nie wiedzą jakie są różnice pomiędzy ukraińskim a rosyjskim. Oczywiście jest ich cała masa ( al o tym kiedy indziej).

2* – piznav lub piznał końcówki czasowników w 3 os. l. poj. w czasie przeszłym w języku ukraińskim można przeczytać bardziej z „ł” na końcu lub z „v”.

3* – трембiта (trembita) -ludowy  instrument dęty (ja tobi na trembiti: czyli grałem ci na trembicie)

4* – choć w niektórych wersjach tej piosenki wers ten brzmi: Wże projszło harjacze lito

tak zastanawiałam się oglądając ten filmik, gdzie był on nagrywany, że Pani ma taki wiatr we włosach… : ) ale harmoszka brzmi super, no i Pani śpiewa wyraźnie : )